środa, 2 marca 2016

potańczyłam

   Byłam dziś spokojniejsza. Myślę, że dużą część tego stanu rzeczy zawdzięczam swojemu dziennikowi. Wyżalenie się, nawet jeśli tylko do komputera – i czasem na blog – robi ogromną różnicę
   Wczoraj w US był tzw SuperTuesday, nawet polskie media bardzo się tym faktem przejmowały. Trump i Hilary mieli wczoraj dobry dzień. Ehh, ja naprawdę nie wiem jak można poważnie traktować Trumpa. On jest jak jeden wielki kiepski żart. Cóż, każdy kraj chyba musi mieć swojego Donalda. Mam ogromną nadzieję, że to Hilary wygra te wybory.
   Zastanawiałam się dziś trochę, czy powiedzieć komuś o swojej biseksualnej orientacji. Tylko komu? Nikt by mnie nie zrozumiał. Jestem tak bardzo sama, że nawet nie mam z kim o tym porozmawiać. Więc się wyżalam.
   Tak ogólnie brakuje mi kogoś do rozmowy. Nawet o muzyce, czy książkach.
   Zmarzłam i musiałam założyć szlafrok. Dlaczego mój pokój jest tym najzimniejszym w domu?

   Potańczyłam wczoraj trochę i dzisiaj też. Ogólnie rzecz biorąc sporo rzeczy dzisiaj zrobiłam – mogę być z siebie dumna. Muszę się nauczyć od nowa tego uczucia spełnienia po wysiłku, po pracy.
Pamięta ktoś jeszcze piosenkę Airplanes?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam!